,,50 twarzy Greya” – recenzja

10532551_1520376238195403_5882673052535577387_n

Taki kontrowersyjny, taki niesamowity, taki wspaniały.50 twarzy Greya, czyli bardzo głośno zapowiadany filmy tego roku…

Ludzie masowo wykupywali bilety na premierę tej ekranizacji. Dlaczego? Seks. Mieliśmy dostać tam około 20  minut scen erotycznych, czyli taki pornos(z duża ilością naciągnięć seksualnych i sporą ilością zasłoniętej nagości). Do tego dochodzi fakt, że tych scen było nie wiele, a były one dość ważną częścią tej historii.

W książce dostajemy większa dawkę scen erotycznych oraz szczegółowe opisy, więc myślę, że jeśli liczycie na jakieś seksualne zaskoczenia to lepiej zwróćcie się ku książce, bo niestety film jest słaby w porównaniu do niej.

Sama fabuła przebiega z lekka inaczej. W większości filmów dostajemy początek potem wstęp do fabuły i na koniec kulminacyjny moment po którym jest happy end. Tu na dzień dobry dostajemy pierwsze spotkanie pary, po którym oboje się w sobie zakochują.Następnie film wygląda tak, że są prezentowane fragmenty z życia obojga, przeplatane seksem(nic specjalnego). A sam Christian Grey jest dość naciągniętą postacią. Nie polubiłem go za bardzo ale to moje odczucia, wasze mogą być inne.

Jeśli zamierzacie wybrać się na ten film wraz ze swoją drugą połową to  spokojnie możecie iść i nic złego wam się nie stanie ale jeśli ma być to zwykła ciekawość twórczości  E.L. James to zabierajcie się do książki.

Reasumując, film mi się nie podobał ale jest on z pewnością bardzo lekki i zabawny. Nie trzeba go traktować jak jakiś typowy film o miłości, bo taki nie jest.

pszem

Reklamy

6 uwag do wpisu “,,50 twarzy Greya” – recenzja

  1. Nie mogę się zgodzić z Twoją „recenzją”. Nigdy nie widziałem, żeby ktokolwiek z twórców mówił, że „Pięćdziesiąt twarzy Greya” to „pornos” – taką opinię o jeszcze niewydanym filmie wyrazili ludzie, którzy filmu nie widzieli. Jeżeli ktoś liczył na taki film to powinien się raczej zwrócić w stronę nie tej produkcji, a raczej pewnego portalu, który na pewno zaspokoiłby ich oczekiwania. Czy sceny seksu były najważniejszą częścią historii? Raczej jej uzupełnieniem. Bo jakby nie patrzeć to film o miłości – uczuciu kobiety do mężczyzny, który mając swoje, nie oszukujmy się, chore fobie, nie potrafi odwzajemnić jej uczucia. Szczegółowe opisy? Przypominam, że to nie 600 stron książki, a zaledwie dwugodzinny film, w którym nie ma czasu na szczegółowe opisywanie każdego wspólnego spotkania bohaterów itd. Nie jestem do końca przekonany co do tego, że inny przebieg fabuły jest wadą filmu. Bo jakby nie patrzeć, długi wstęp, punkt kulminacyjny i happy end brzmią dość schematycznie, a ponadto skoro nie było happy endu w książce to dlaczego miałby być w filmie? Nie zgodzę się również z tym, że Grey jest postacią naciąganą. Można powiedzieć, że był wszędzie, ale w taki sposób został wykreowany już przez samą autorkę, która zrobiła z niego widmo, cień podążający za swoją „ofiarą”.

    Dodam, że nie uważam tego filmu za żaden wyjątkowo wybitny. Nie, to po prostu dobry film dla rozrywki. Dość ciekawie zrealizowany, nieźle zagrany i ubogacony o świetną muzykę. Pozdrawiam 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s